1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dowiedz się więcej.
  2. Rejestracja na forum zamknięta, dostęp tylko przez zaproszenia. Gdzie znajdę zaproszenia?

Teraz widz zdecyduje co stanie się z głównym bohaterem filmu

Temat na forum 'Nowinki' rozpoczęty przez maraski, Marzec 6, 2010.

  1. maraski

    maraski Semper Fidelis-U.S.M.C
    Konsul

    Dołączył:
    Wrzesień 5, 2009
    Posty:
    1791
    Polubienia:
    2649
    Początek interaktywnego kina?

    W sieci pojawiła się reklama interaktywnego horroru Last Call produkcji 13th Street - filmu, podczas którego widz (używając komórki) ma wpływ na działania protagonisty.
    [​IMG]



    Komunikacja z centralnym systemem, który rozpoznaje mowę i na bieżąco decyduje jaką wersję sceny wyświetlić, pozwala na współudział w konstruowaniu widowiska. Zaciera się więc granica, która oddziela świat kina od gier wideo. Podobne próby widać na drugim biegunie - gra z PS3 Heavy Rain studia Quantic Dream (premiera niecałe dwa tygodnie temu) nazywana jest właśnie interaktywnym filmem, bo nacisk położono na podejmowanie decyzji co ma zrobić bohater, a nie tylko jak.


    Reklama zrealizowana jest bardzo dobrze, a sam pomysł współudziału widzów w wydarzeniach na ekranie wydaje się atrakcyjny. Jednak po chwili zastanowienia przychodzą wątpliwości, o ile bowiem na komputerze czy konsoli sceny składane są z pojedynczych elementów, więc mogą być bardzo różnorodne jeśli chodzi o różnice w szczególach, to w filmie poszczególne wersje muszą być osobno zarejestrowane - ich liczba rośnie wykładniczo w stosunku do liczby decyzji. Obawiam się, że albo interakcja będzie niska albo nakręcenie materiału stanie się tytaniczną pracą (za którą ktoś przecież musi zapłacić). Przypomina mi się gra z 1995 roku, Phantasmagoria od Sierra On-Line, zrealizowana właśnie w tej formule i oparta na gotowych, nakręconych z pomocą blueboksa scen wideo. Gra została wydana na 7 CD, jak na tamte czasy była to objętość szokująca. Włożono w nią ogromną pracę, a wyszła... no cóż, po prostu gra. Którą dało się zrobić taniej i szybciej.
    I jeszcze jedna wątpliwość - choć w reklamie sala kinowa jest dobrym tłem do pokazania idei, to w rzeczywistości cóż to za interakcja, gdy jedna osoba steruje protagonistą, a pozostałe 99 może się tylko biernie przyglądać?

    http://www.youtube.com/watch?v=BRMNfwndtok&feature=player_embedded

    gazeta.pl 05.03.2010
     
Wczytywanie...