1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dowiedz się więcej.
  2. Rejestracja na forum zamknięta, dostęp tylko przez zaproszenia. Gdzie znajdę zaproszenia?

  3. Zamknij zawiadomienie

Awantura YouTube-Viacom: dla Google piractwo bywa całkiem OK

Temat na forum 'Nowinki' rozpoczęty przez maniekok03, Marzec 21, 2010.

  1. maniekok03

    maniekok03 Pasożyt

    Dołączył:
    Sierpień 29, 2009
    Posty:
    9
    Polubienia:
    1
    [​IMG]Pokłosie awantury o klipy Viacomu publikowane przez pracowników tej firmy w YouTube tylko po to, by później móc oskarżać serwis wideo o naruszanie praw autorskich okazało się znacznie mniej przyjemne dla Mountain View, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Nowo ujawniona korespondencja pokazuje, że kupując YouTube Google w pełni zdawało sobie sprawę z pirackiego charakteru tego serwisu - i nie miało nic przeciwko temu.

    Jeszcze przed zakupem serwisu wideo w 2006 roku, Mountain View mówiło o YouTube jako o "łajdackim umożliwianiu kradzieży treści", twierdząc że model biznesowy serwisu w całości bazuje na pirackich materiałach. Wcale to jednak nie przeszkadzało firmie, by zainteresować się potencjałem tkwiącym w serwisie - w październiku 2006 r. Google kupiło YouTube za 1,65 mld dolarów.

    Wówczas to Ethan Anderson, menedżer Google Video, pisał do Patricka Walkera, jednego z wyższych rangą pracowników Mountain View, "nie mogę uwierzyć, że zalecasz kupienie YouTube. Poza niedorzeczną wyceną, do której myślą, że są uprawnieni, to w 80% składają się z pirackich treści".

    Jednak Google popisało się elastycznością - w końcu czy "biznesowa etyka" może stać na drodze interesom? Wówczas David Eun, menedżer treści w Mountain View zastanawiał się: "jak wskazał Siergiej Brin, czy zmienianie naszej polityki, wiedząc wcześniej, że zyskamy na nielegalnych pobraniach jest sposobem, w jaki chcemy robić biznes? Czy to po google'owemu?"

    Z kolei w listach do zarządu Google'a założyciel YouTube'a Steve Chan pisał, że serwis powinien "skupić wszystkie wysiłki na wzmocnieniu swoich liczb tak agresywnie jak to tylko możliwe, dowolną taktyką, nieważne jak złą".

    I tak Mountain View zdecydowało się poprzeć piractwo. Steve Chan za swoją agesywną taktykę dostał warte wówczas 310 mln dolarów akcje Google'a, a inwestor YouTube'a - fundusz Sequoia Capital, zgarnął ponad pół miliarda ze swojej dziewięciomilionowej inwestycji. Zabezpieczeniem problemów z właścicielami praw autorski miał być specjalny fundusz odszkodowań, którego zasoby są oceniane obecnie na około miliard dolarów.

    Wyjawienie w sprawie z Viacomem tego przychylnego piractwu stosunku wobec piractwa to poważny problem Google'a - o ile działania Viacomu dowodzą braku honoru właścicieli tej korporacji, to jednak brak honoru nie jest nielegalny. Swoje treści Viacom mógł wykorzystywać jak chce, także do tworzenia nędznych prowokacji. Jednak zarabianie na piractwie w większości systemów prawnych legalne nie jest - i teraz Mountain View stoi przed wyzwaniem, jak ujawnione materiały wyjaśnić

    Źródło: TheRegister.co.uk, news.cnet.com