1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dowiedz się więcej.
  2. Rejestracja na forum zamknięta, dostęp tylko przez zaproszenia. Gdzie znajdę zaproszenia?

Jaka gra ma najlepsza fabule

Temat na forum 'Giercownia' rozpoczęty przez souler_one, Lipiec 16, 2007.

  1. orzeszeqPL

    orzeszeqPL Konsul - Pretor
    Konsul - Pretor

    Dołączył:
    Kwiecień 22, 2007
    Posty:
    624
    Polubienia:
    2
    Sw Kotor (1&2)

    Najpierw był Deus Ex,potem Neverwinter Nights...Cuda.Ale grając w
    Star Wars Kotor dostałem zajoba & potężnego kopa (to spotkanie z Malakiem
    i filmik pokazujący prawdziwą tożsamość bohatera) :)
    ...Jak tylko pojawił się Sith Lords i interakcja z bohaterami pobocznymi -
    "influence" szok się powtórzył (kilka razy grałem ścieżkami jasną i ciemną i
    za każdym razem koniec był inny).Biorąc pod uwagę mój wiek (stara d...
    jestem),tym bardziej uznaję serię SW KOTOR za arcydzieła :):):)


    Entuzjastycznie skończę moje wypociny cytując stare życiowe prawidło :
    " ..każdy facet to duże dziecko.. " :)
     
  2. pudzian90

    pudzian90 Podporucznik
    Podporucznik

    Dołączył:
    Kwiecień 15, 2007
    Posty:
    201
    Polubienia:
    0
  3. ZeroCooLo

    ZeroCooLo Forumowy milioner
    Konsul - Pretor $ Bogacz Generał Mission Team

    Dołączył:
    Marzec 9, 2007
    Posty:
    8976
    Polubienia:
    77414
    Fahrenheit,Metal Gear Solid,Mafia,hehe nowy Driver:D..jak co to dopisze jeszcze
     
  4. Lagash

    Lagash Pasożyt

    Dołączył:
    Luty 24, 2007
    Posty:
    264
    Polubienia:
    1
    seria gothic, kotor jedynka, gta san andreas, Baldur's Gate I i II :D, WACKI: Kosmiczna Rozgrywka,

    co do morrowinda i obliviona - wątki poboczne są nawet nawet ale GŁÓWNA fabuła tych gier to jest totalne dno. nawet mniej niż dno.
     
    #24 Lagash, Lipiec 18, 2007
    Ostatnia edycja: Marzec 9, 2009
  5. Bartosz_W

    Bartosz_W StartR

    Dołączył:
    Styczeń 14, 2007
    Posty:
    114
    Polubienia:
    0
    Final fantasy VII, osemka tez. I seria Gothic, Baldurs gate tez cienie amn
     
  6. activ

    activ |RekrutU3|

    Dołączył:
    Luty 24, 2007
    Posty:
    127
    Polubienia:
    1
    GOTHIC !!! tylko i wyłącznie :p
     
  7. bober0610

    bober0610 Pasożyt

    Dołączył:
    Marzec 26, 2007
    Posty:
    92
    Polubienia:
    0
    Vagrant Story - power !! :)
    Do tego Final fantasy X
     
  8. kna

    kna Pasożyt

    Dołączył:
    Lipiec 30, 2005
    Posty:
    25
    Polubienia:
    0
    a ja bym sie zgodzil z aksu, od czasu deusa nie mialem przyjemnosci zaglebic sie tak gleboko w fabule, i pomimo iz gra ma kilka niedociagniec w grafice jak na dzisiejsze czasy (np.animacja postaci ;) szkoda gadac ;)) to juz kilkakrotnie do niej wracalem.
     
  9. .oOPs.

    .oOPs. Pasożyt

    Dołączył:
    Luty 20, 2007
    Posty:
    39
    Polubienia:
    0
    Secret of the Monkey Island.
    Nieprzespane noce, wigilia przed komputerem... i inne zboczenia. ;)
    [​IMG]
    [​IMG]
    Grą zaraził mnie sąsiad, tak jak i p2m zreszta:) pamietam jak mialam chyba za 12 lat to gralam w to, wracając do niej nawet w wieku 19 lat... no teraz to jzu nei gram prawie wcale w przygodówki, bo sa zwykle zbajerzone i maja wlasnie nedzna fabułę. nie ma tego klimatu baśni.. choc nie powiem Syberia i jej następczyni Lost Paradise tez calkiem spoko, sa bardziej wymagające juz od gracza, nie sa skierowane do gamoni klikających bez celu:) Trzeba pomyślec przy okazji przeżywając przygody, jednak tamta Gra SOTMI miala wlasnei dla mnie niepowtarzalną fabułę, na podstawie ktorej chcialabym zobaczyc film.. oczywiscie-to moja ulubiona gra wszechczasów!

    OPIS!:

    "Hi! My name\'s Guybrush Threepwood, and I want to be a pirate!"
    Od tych właśnie słów rozpoczęła się w 1990 roku nowa era gier przygodowych. Niewiele jest równie rewolucyjnych tytułów w historii gier na PC - a w kategorii przygodówek z Secret of Monkey Island rywalizować może jedynie King\'s Quest. Dla wielu graczy, w tym również niżej podpisanego, jest to i zawsze będzie najwspanialsza i najgenialniejsza przygodówka wszechczasów. Koniec. Kropka.
    Cóż więc sprawiło, że Monkey Island nawet sami jej autorzy określają

    nieskromnie jako grę "legendarną"? W końcu jeśli pokusić się o obiektywny rzut oka na to, co dzieje się na ekranie, to nie ma tu w zasadzie nic aż tak rewelacyjnego. Grafika co prawda ładna, ale nie powala na kolana. Tytułowa muzyczka świetna, owszem, ale potem - cisza... Okrążamy wyspę, kilka lokacji na krzyż, kilkanaście postaci... Trochę porozrzucanych tu i ówdzie przedmiotów... i o co tyle hałasu?
    Otóż chodzi o to, że na Monkey Island po prostu nie da się spojrzeć w taki właśnie "obiektywny" sposób. Nie da się i już. Już po kilku pierwszych krokach, kilku pierwszych rozmowach, po kilku chwilach spędzonych w zaułkach miasteczka zaczyna robić swoje nieodparty urok tej gry. Wciąga nas z siłą szalejącego tajfunu jej zwariowany klimat, awanturniczy, a zarazem romantyczny charakter. A na dokładkę już przy pierwszej rozmowie zaczyna ogarniać nas trudny do opanowania chichot, przechodzący z czasem w niekontrolowane wybuchy śmiechu... Bo również pod tym względem Monkey Island to prawdziwy dynamit - tu każdy dialog skrzy się humorem, a kolejne gagi następują z częstotliwością godną komedii Mela Brooksa. Tyle tylko, że Mel Brooks mógłby pozazdrościć autorom Małpiej Wyspy pomysłowości i inwencji...
    Jak zatem rozpoczęła się legenda?

    Na zagubioną gdzieś wśród karaibskich archipelagów wyspę Melee przybywa Guybrush Threepwood - młodzian równie niedoświadczony i naiwny, co uparty i sprytny... I stawiający sobie tylko jeden cel - zostać piratem. Jak szybko się jednak przekonuje po fachowej konsultacji z przywódcami miejscowej braci korsarskiej, nie jest to proste ani łatwe. Aby dowieść swej przydatności w pirackim fachu, musi najpierw sprawdzić się jako złodziej, szermierz i... poszukiwacz skarbów. Nic prostszego - wystarczy, że ukradnie z sejfu gubernatora cenną figurkę, zmierzy się z najlepszym fechmistrzem na wyspie i odnajdzie zakopany w tropikalnym lesie skarb. Drobnostka. Niezrażony Guybrush z entuzjazmem stawia

    jednak czoła tym trudnym zadaniom, nie podejrzewając nawet, że dopiero po ich wykonaniu rozpocznie się dla niego prawdziwa przygoda. Spotka bowiem na swej drodze piękną Elaine Marley, sprawującą urząd gubernatora Melee i zakocha się w niej bez pamięci... i nie bez wzajemności. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że uczuciem do Elaine zapałał także postrach karaibskich mórz - upiorny kapitan LeChuck, który po swej śmierci jako duch nadal grasuje po oceanach wraz ze swą równie martwą załogą. Przyzwyczajony do zdobywania przemocą wszystkiego czego zapragnie, LeChuck pod osłoną nocy przybywa na Melee i porywa Elaine, uprowadzając ją do swej kryjówki w podziemnej grocie na Monkey Island. Guybrushowi nie pozostaje oczywiście nic innego, jak zacisnąć zęby i wyruszyć w pościg na Małpią Wyspę... gdy uda się już zorganizować jakiś statek i zebrać załogę, rzecz jasna. A o ochotników niełatwo...

    Narracja w Secret of Monkey Island to prawdziwe mistrzostwo - tutaj każdy wątek pasuje do całości jak kawałek skomplikowanej układanki, a każda napotkana postać ma swoje własne miejsce w całej historii. W wielu grach przygodowych występują postacie sprawiające wrażenie, że zostały stworzone tylko po to, by porozmawiać z bohaterem i przekazać mu jakiś przedmiot lub informacje. W Monkey Island jest to nie do pomyślenia - każda z postaci jest bardzo wyrazista, ma swój charakter, usposobienie... Wiele z nich łączą zresztą stare znajomości i układy, o czym Guybrush niejednokrotnie dowiaduje się ostatni. Czyni to fabułę jeszcze bardziej

    atrakcyjną i wciągającą. A o tym, do jakiego stopnia został przemyślany każdy jej szczegół, mogą świadczyć choćby dwie wersje zakończenia gry - różniąca je scenka zależy od wprawy, z jaką Guybrush posługiwał się prymitywną katapultą na wzgórzu górującym nad Monkey Island. I możemy być pewni, że po odwiedzeniu na Melee kapłanki voodoo spełnią się wszystkie jej przepowiednie dotyczące przyszłości Guybrusha... co do joty.

    Przygody Guybrusha Threepwooda stałaby się zapewne przebojem niezależnie od oprawy całej gry, ale i tutaj fachowcy z LucasArts spisali się świetnie. Znany już z poprzednich produkcji LucasFilm Games system SCUMM autorstwa Rona Gilberta i Arica Wilmundera przeszedł gruntowny facelifting (ograniczono do 12 liczbę dostępnych komend, wprowadzono wyświetlanie nazwy przedmiotu i domyślnej komendy po wskazaniu obiektu kursorem), dzięki czemu stał się dużo bardziej intuicyjny i wygodny w użyciu. Był zresztą jeszcze wielokrotnie wykorzystywany, zarówno w kolejnych grach LucasArts, jak i wzór dla przygodówek innych firm (m.in. Lost Files of Sherlock Holmes, Simon the Sorcerer, Inherit the Earth, Flight of the Amazon Queen... i wielu innych). Pierwsza wersja Monkey Island miała jeszcze grafikę w 16 kolorach, szybko jednak została zastąpiona o niebo ładniejszą wersją 256-kolorową. Jak wspominałem już na początku, grafika nie zwala z nóg, ale jest sugestywna i przyjemna dla oka. Szczególnie może się podobać kilka malowniczych zakątków i pejzaży na Monkey Island, a także pojawiające się w niektórych scenach zbliżenia twarzy rozmawiających postaci, wykonane dużo staranniej niż w Loom. Natomiast 2 lata później LucasArts uraczyła fanów wersją CD, w której zastosowano już interfejs znany z Monkey Island 2 - liczbę komend ograniczono do 9, listę posiadanych przedmiotów zastąpiły ich rysunki, a zamiast pierwotnych 10 można było zapisać 99 savegame\'ów.

    Na osobny akapit zasługuje muzyka. Jej autorem jest prawdziwy geniusz

    na usługach LucasArts - Michael Z. Land. Przez większość czasu spędzonego z Guybrushem towarzyszą nam jedynie odgłosy, niezbyt zresztą udane - muzyka pojawia się jedynie w niektórych miejscach i fragmentach gry. Ale gdy już się pojawi... Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że tytułowa melodia z Monkey Island jest jednym z kilku najbardziej charakterystycznych i natychmiast rozpoznawanych motywów w historii gier komputerowych. Pozostałe utwory są również najwyższych lotów - idealnie podkreślają klimat gry, natychmiast wpadają w ucho i długo nie chcą się odczepić. W kompaktowej wersji gry cała muzyka została zarejestrowana na CD jako ścieżka audio - efekt jest kapitalny.

    Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt Secret of Monkey Island - zagadki. Przyznam szczerze - niemal zawsze, gdy zaczynam grać w nową przygodówkę, wolę mieć pod ręką jej opis. Dlaczego? Bo uważam, że nie warto tracić czasu - czasem nawet kilku dni - na zagadki, do których rozwikłania potrzebny jest przedmiot o wymiarach 1x2 piksele i którego nie sposób wypatrzeć na ekranie bez lupy, lub też których rozwiązania urągają wszelkim zasadom logiki. Satysfakcja jest wówczas znikoma, a posłużenie się w takiej sytuacji opisem pozwala zaoszczędzić sporo nerwów. W Monkey Island opis nie był mi jednak potrzebny ani razu - wszystkie zagadki w grze, nawet te najtrudniejsze, są jak najbardziej

    logiczne, a żmudne wyszukiwanie ledwo widocznych przedmiotów kursorem (tzw. pixel hunting) praktycznie nie ma miejsca. Nie można się również przez nieuwagę lub przypadek bezpowrotnie zaciąć, ani również zginąć (no, może raz... prawie) - podczas gdy jedno i drugie zdarzało się tak często w grach Sierry. Natomiast niektóre z zagadek są naprawdę najwyższej klasy, zwłaszcza te, w których wymagane jest odpowiednie poprowadzenie rozmowy - np. targowanie się ze Stanem, handlarzem używanymi statkami (notabene moją ulubioną obok Guybrusha postacią w grze). A już absolutnym majstersztykiem są pojedynki na miecze, w których zwycięstwo zapewnia nie tyle umiejętność fechtunku, co dobierania odpowiednich ripost na obelgi ciskane przez przeciwnika...

    Co jeszcze można napisać o Secret of Monkey Island? Grze, która do dzisiaj zajmuje zasłużone miejsce na szczycie panteonu przygodówek? Na której wzorowało się potem wielu naśladowców, ale żaden nie zdołał jej dorównać? Która pokazała, jak wspaniała może być gra przygodowa? Monkey Island to już po prostu kawałek historii, którego wstyd nie znać. Przeglądając listę jej twórców można zauważyć wiele nazwisk, które potem wielokrotnie pojawiały się w kolejnych hitach firmy LucasArts. I szkoda tylko, że tak szybko z LucasArts rozbrat wziął sam Ron Gilbert - autor scenariusza Monkey Island i ojciec Guybrusha Threepwooda. Na szczęście zanim do tego doszło, zdążyła się ukazać druga część Małpiej Wyspy - LeChuck\'s Revenge, w której Guybrush... Ale to już inna, jeszcze dłuższa opowieść...

    Filip Hoffman, Sierpień 2000
     
    #29 .oOPs., Lipiec 18, 2007
    Ostatnia edycja: Lipiec 18, 2007
  10. wrzesiol

    wrzesiol |StartU2|

    Dołączył:
    Lipiec 17, 2007
    Posty:
    50
    Polubienia:
    0
    Jak dla mnie to Gothic oraz Mafia:)
     
  11. Kamil_tychy

    Kamil_tychy StartS

    Dołączył:
    Grudzień 14, 2006
    Posty:
    5
    Polubienia:
    0
  12. pawel_2500

    pawel_2500 Pasożyt

    Dołączył:
    Maj 12, 2007
    Posty:
    97
    Polubienia:
    0
    Zdecydowanie Max Payne. Cała fabuła gry wymiata!!!
     
  13. Szadi

    Szadi Kapitan
    Kapitan

    Dołączył:
    Lipiec 14, 2005
    Posty:
    155
    Polubienia:
    1
    Zdecydowanie wszystkie częsci Metal Gear Solid.
     
  14. przemek_gruby

    przemek_gruby SMS (awans/degradacja)

    Dołączył:
    Styczeń 14, 2007
    Posty:
    44
    Polubienia:
    0
    The Elder Scrolls IV Oblivion najlepsza fabula
    Two worlds wedlug mnie lepsza ale duzo krotsza
    Gothic III wcale mnie nie wciagnal
     
  15. deckardmst

    deckardmst |StartU1|

    Dołączył:
    Czerwiec 3, 2006
    Posty:
    282
    Polubienia:
    0
    1. Fahrenheit
    2. Mafia
    3. Gothic
    :)
     
  16. krj2

    krj2 Pasożyt

    Dołączył:
    Grudzień 31, 2006
    Posty:
    26
    Polubienia:
    0
    fallout 1 i 2

    az dziwne ze nikt nie wspomial
     
  17. BloodNightmare

    BloodNightmare Pasożyt

    Dołączył:
    Styczeń 24, 2007
    Posty:
    4
    Polubienia:
    0
    Dla mnie na SW:kotor 1 i 2, fallout 2 i aż dziwi mnie, bo nie zauważyłem by ktoś wymienił jednego z najsławniejszych FPS czyli Half Life 1 i 2
     
  18. deckardmst

    deckardmst |StartU1|

    Dołączył:
    Czerwiec 3, 2006
    Posty:
    282
    Polubienia:
    0
    A no seria HL rulez!!! TO oczywiste. Aż wstyd przyznać, że nie grałem nigdy w Fallouta a miałem 2 pierwsze części ;/
     
  19. angela11

    angela11 Pasożyt

    Dołączył:
    Marzec 20, 2007
    Posty:
    47
    Polubienia:
    0
    max payne 1, 2 fajne fabuły ale krutkie
     
  20. ziomal23

    ziomal23 Pasożyt

    Dołączył:
    Marzec 14, 2007
    Posty:
    186
    Polubienia:
    1
    Gothic ! super gierka
     
Wczytywanie...